Pewien przedsiębiorca postanowił urozmaicić kiedyś pracę swoją i swoich podwładnych. Pewnego dnia wpadł na pomysł zorganizowania wewnętrznego szkolenia wyjazdowego. Oczywiście jako szef, nie nosił się z zamiarem skalania się najmniejszym nawet zajęciem. Rasowy przywódca niezwłocznie przystąpił do swej roli, czyli delegowania zadań. Za sporządzenie listy osób odpowiedzialna była osobista asystentka. Wybór miejsca i agendę zajęć powierzono dyrektorowi ds. zaopatrzenia. Całą logistykę wziął na siebie koordynator ds. transportu. Catering powierzono firmie zewnętrznej.

Natychmiast po przydziale zadań w firmie zawrzało. Niezliczone dyskusje przerywane były niezliczonymi przerwami na papierosa i kawę. Tematów do debaty było sporo. Zgodnie z zaleceniami prezesa byli organizatorami przedsięwzięcia wiekopomnego, które będą wspominać kolejne generacje firmowej siły najemnej. A więc przede wszystkim miejsce. Czy ma to być pensjonat, hotel Dębica czy ośrodek wypoczynkowy. Po wielu sporach zdecydowano, że najodpowiedniejszym miejscem będzie hotel. Gdy zapadła najważniejsza decyzja, kolejne kwestie były tylko formalnością.

Impreza odbyła się w górskiej miejscowości. W placówce posiadającej kompleks wypoczynkowy, wysoko wykwalifikowaną kadrę. A co najważniejsze wyposażona była w sale konferencyjne podkarpackie, spełniające wymagania nawet najbardziej wybrednych klientów. Naszym bohaterom dech w piersiach zapierał zarówno sam widok obiektu, jak i ogólna atmosfera górskiej okolicy.

Natychmiast po zakwaterowaniu, główny logistyk w imieniu prezesa zaprosił wszystkich na obiad i symboliczną lampkę szampana. Wznosząc toast, szef wygłosił kwiecistą mowę. Dziękował wszystkim i każdemu z osobna. Najwięcej oczywiście zasług przypisywał sobie. Bo cóż, dzięki jego pomysłowi i wyjątkowemu nadzorowi całe przedsięwzięcie doszło do skutku. Z emfazą artykułował każde słowo. Potem nadzwyczaj szlachetnym gestem wychylił lampkę szampana do dna.

Bóg jeden raczy wiedzieć, czym skończyłaby się cała ta koncepcja, gdyby nie wyjątkowe kompetencje odpowiedzialnych za nią pracowników. To oni zadbali o miejsce, zaprosili wziętych trenerów i zapewnili odpowiednie warunki i atmosferę szkolenia. Wieczorem specjalnie zaproszony i słono opłacony DJ porwał wszystkich w wir zabawy. 

Wyjątkowy event był rzeczywiście długo wspominany w firmie. Głównie z uwagi na to, że po powrocie prezes hojnie nagrodził wszystkich zaangażowanych. Premie były godne ich zaangażowania. A więc: Szanuj szefa swego – możesz mieć gorszego!